Weekendowy wypad na Śnieżkę

Potrzebuję oddechu, szerszej perspektywy niż tylko praca, dom, praca, dom… I ruchu. Muszę się ruszyć, całym sobą, zmęczyć się, poczuć mięśnie i uwolnić głowę. W ten weekend odpuszczam siłownię, basen – naprawdę wyruszam w drogę. Zatęskniłem do widoku aż po horyzont. I do gór. Do najwybitniejszej góry – Śnieżki. Z jej szczytu – przy dobrej pogodzie – roztacza się niezwykła panorama, można objąć wzrokiem dystans nawet do 200 km! Tak, Śnieżka ma największą – jak się to nazywa fachowo – wybitność pośród polskich szczytów, gdyż wybija się najwyżej ze swego otoczenia. Chcę się tam znaleźć podczas weekendu, ale nie będę tego robił bez przygotowania.

Jak się przygotować do wejścia na Śnieżkę?

Trochę się ruszam i na pewno nie będę miał kłopotów z kondycją. Jednak nie wybiorę najprostszego szlaku, więc czeka mnie kilka godzin marszu. Pójdę z Karpacza Górnego niebieskim szlakiem od pięknego kościoła Wang do Polany, później żółtym przez Pielgrzymy do Słonecznika i dalej czerwonym na Śnieżkę. Kilka wspaniałych godzin (trzy i pół) – w warunkach zimowych nawet siedem.

Mam aplikację „ratunek” w telefonie na wypadek jakiegoś załamania pogody. Do plecaka pakuję kilka drobiazgów osobistych, bo chcę przenocować w górach, a znajdą się tam tak także: woda, batony energetyczne – albo nie, wystarczy czekolada – sweter i koszula na zmianę. Do tego mała apteczka z bandażem elastycznym i lekkimi opatrunkami. Dobrze jest mieć środek odkażający i plastry na odciski. Oczywiście mam dobre buty na mocnej podeszwie, czapkę, rękawiczki, ciepłą bluzę, kurtkę i pelerynę. Ubieram się na cebulkę. Zabieram też środek „na przed marszem” – kolagen. Żeby uniknąć bólu stawów i dyskomfortu.

Tak wyglądają moje męskie przygotowania, ale góry w Karkonoszach są właściwie dla wszystkich, nawet na Śnieżkę można się dostać z dziećmi.

Śnieżka dla każdego – najłatwiejszy szlak na Śnieżkę

W Karpaczu idziemy do stacji kolei linowej „Zbyszek” położonej przy ulicy Turystycznej. Na wygodnej kanapie wjeżdżamy na szczyt Kopy – podróż urozmaicona widokami trwa osiem minut. Wysiadamy i wybieramy czarny szlak na Równię pod Śnieżką. Idziemy godzinę i docieramy na Śnieżkę. Tym łatwiej, że na początku trasa jest wybrukowana, jeśli trzeba się zatrzymać, robimy to w położonym w połowie drogi schronisku „Dom Śląski” – warto, bo dalej jest nieco bardziej stromo. Generalnie, od strony czeskiej drogi na Śnieżkę są łatwiejsze.

schronisko na śnieżce

Schronisko na Śnieżce

Niestety nie da się przenocować w Obserwatorium Wysokogórskim na szczycie, które było dawniej schroniskiem „Na Śnieżce”. Można jedynie wejść do restauracji, coś zjeść lub napić się czegoś. Schronisko zlikwidowano w latach 60. i pozostała jedynie nazwa, której turyści tradycyjnie używają, wprowadzając nieco w błąd mniej zorientowanych. Ja na nocleg poszedłem trochę w dół do „Domu Śląskiego”. Miałem telefoniczną rezerwację, bo chociaż są tu 72 miejsca noclegowe, zawsze jest dużo gości.

Zjadłem coś i… sięgnąłem znów po kolagen. Mam w takich wypadkach radę: W szczególnych okolicznościach, gdy zwykły kolagen nie pomaga, warto wspomóc się tym kierowanym dla sportowców (takim jak ten), który posiada mocniejszą dawkę. A więcej na temat suplementacji kolagenem i tego, dlaczego warto go uzupełnić przed pójściem w góry, możecie przeczytać na tej stronie.

Spałem świetnie. Wróciłem trasą – Pod Śnieżką – Spalona Strażnica – Strzecha Akademicka – Karpacz. To był znakomity weekend.