Podróże za grosze – czy jest to możliwe? Dzisiaj chciałbym odpowiedzieć na bardzo często powtarzające się pytanie, dotyczące możliwości taniego podróżowania. Odpowiadając na nie, stwierdzam z całą pewnością, że podróże za niewielkie kwoty są możliwe. Co bardzo interesujące i niewiarygodne dla całej rzeszy ludzi, są przypadki, że taniej jest wybrać się na wakacje zagraniczne, niż w podróż nad Morze Bałtyckie. Chciałbym przedstawić trzy bardzo ciekawe sposoby na tanie podróże za granicę.

Wakacje poza sezonem Najlepszym sposobem na zminimalizowanie kosztów wakacji jest wyjazd poza sezonem wakacyjnym. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to najlepsze rozwiązanie dla rodzin z dziećmi w wieku szkolnym, wobec czego ta część mojego wpisu przeznaczona jest dla studentów, młodych małżeństw i osób na emeryturze, którzy chcą skorzystać z fantastycznej pogody w mniej atrakcyjnych miesiącach. Ceny w nadmorskich miejscowościach we Włoszech czy w Hiszpanii w maju, wrześniu i październiku są czasami kilkanaście razy tańsze niż ceny w sezonie, a można trafić na dużo lepszą pogodę niż w Polsce w szczycie sezonu. Kolejną opcją na obniżenie kosztów wakacji jest zarezerwowanie zakwaterowania za granicą bez posiłków w cenie. Być może sami zauważyliście, że nocleg z pełnym wyżywieniem jest dość drogi. Natomiast same artykuły spożywcze, zarówno we Włoszech, jak i w Hiszpanii są stosunkowo tanie. Jeśli podróżujecie samochodem, możecie zapakować do lodówki turystycznej zamrożone i zapakowane w próżniowe woreczki mięso –nie rozmrozi się nawet, jeśli podróż będzie trwała dwa dni, ręczę za to swoim doświadczeniem. Rozwiązanie to nie sprawdzi się, oczywiście, w przypadku podróży samolotem. Natomiast w przypadku podróży w czwórkę, dużo bardziej opłacalna jest podróż samochodem – koszty paliwa i winiet autostradowych dzielą się równo pomiędzy wszystkich uczestników wycieczki i można

zapakować cały bagażnik przydatnych i nieprzydatnych rzeczy, nie dopłacając za nadbagaż. Znajdź pracę, która wymaga podróżowania Osobom młodym, poszukującym pracy wakacyjnej lub na nieco dłuższy czas, chciałbym zaproponować dwie opcje, dzięki którym można zwiedzić kawałek świata i jednocześnie na tym zarobić. Pierwszą opcją – niestety, mocno restrykcyjną – jest zatrudnienie się w renomowanych liniach lotniczych na stanowisku stewarda lub stewardessy. Pamiętaj, że aby wziąć udział w rekrutacji musisz spełniać szereg wymagań, z których najważniejszymi są odpowiedni wzrost i brak tatuaży w widocznych miejscach. Załogi samolotów mają przewidziany czas wolny między lotami, mają zapewnione zakwaterowanie i wyżywienie, czyli będąc pracownikiem linii lotniczych odpadają Ci praktycznie wszystkie koszty związane z podróżą. Ogranicza Cię wyłącznie czas, jaki możesz poświęcić na zwiedzanie…

Bieszczady zawsze robiły na mnie niesamowite wrażenie, dlatego lubię do nich powracać, gdy tylko jest mi po drodze. Najmocniej chyba pociąga mnie w nich unikatowa przyroda, wspaniały, charakterystyczny dla Karpat Wschodnich krajobraz oraz niezliczone atrakcje dostępne dla przyjezdnych.

Dlaczego warto pojechać w Bieszady akurat zimą? Ten region górski jest wyjątkowo atrakcyjny dla turystów o każdej porze roku. Z pewnością warto tu przybyć latem, by zażyć orzeźwiającej kąpieli w jednym z licznych potoków, czy wiosną, aby zachwycić się różnokolorowym kobiercem kwiatów w bujnych lasach bukowych. Bieszczady prezentują się także niezwykle w zimowej aurze. Gdy sypie śnieg i drzewa okrywa biała okiść, góry stają się nieskazitelnie białe i wyglądają niemal jak z bajki. Kolorystyka zimowego pejzażu to według mnie jeden z największych uroków Bieszczad. Zimą w dolinach, na przełęczach i na niższych grzbietach górskich miłośnicy „białego szaleństwa” mogą uprawiać turystykę narciarską (np. w Ustrzykach Dolnych, Komańczy, Bystrem, Lesku i Kalnicy czynne są wyciągi narciarskie). W Ustrzykach – zimowej stolicy gór, prócz jedynego w całych Bieszczadach wyciągu krzesełkowego, dostępny jest nowoczesny zespół krytych basenów „Delfin” wyposażony także w saunę, siłownię, solarium, salon gier, kawiarnię i inne atrakcje. Pod względem udogodnień Bieszczady nie ustępują Pieninom i Tatrom. Gdy zimno daje się we znaki, polecam zagrzać się przy piwie w którejś z licznych knajpek. Godna uwagi jest zwłaszcza Siekierezada w Cisnej. Wnętrze jej zdobią siekiery, diabły i zaskakujące rzeźby miejscowych artystów. Nie wypada pominąć Wetliny i Ustrzyk Górnych, gdzie można kupić owczy

bundz – słynny bieszczadzki specjał. Szczyty w Bieszczadach, które koniecznie trzeba zobaczyć Trudno sobie wyobrazić, by będąc w Bieszczadach nie zobaczyć szczytów, takich jak: Tarnica (1346 m.n.p.m.), Krzemień (1335 m) i Halicz (1333 m.) – najwyższych partii polskich Bieszczad. To bez wątpienia jedno z najefektowniejszych krajobrazowo miejsc. Z wierzchołka Tarnicy widać dobrze szczyty ukraińskich Garganów, a z wysokości Krzemienia można ujrzeć owiane legendami Bukowe Berdo. Z Halicza natomiast rozpościera się widok na górny San i pasma górskie po stronie ukraińskiej. Piękno rozległych widoków zdecydowanie wynagradza trudy wędrówki. Myślę, że każdy, kto tu zawitał powinien zwiedzić malowniczą dolinę górnego Sanu z przełomem przez pasmo górskie Otrytu i przełom rzeki Wetliny objęty rezerwatem krajobrazowym „Sine Wiry”. Polecam też ruszyć szlakiem górskim w stronę…

Berlin, tętniąca życiem stolica Niemiec. Tutaj cały czas coś się dzieje. Wycieczka do tego miejsca jest dobrym pomysłem na spędzenie weekendu. Miasto to jest pełne kolorów i wdzięku. Mimo dążenia do nowoczesności i zamiarem bycia wzorem do naśladowania dla innych stolic Europy, Berlin nie zapomina o swojej tragicznej historii. Po upadku Muru Berlińskiego otworzył się na świat i stał się wielokulturowym, przyjaznym i tolerancyjny miastem wartym odwiedzenia.

Ile czasu należy przeznaczyć na zwiedzanie Berlina? Tak naprawdę sam decyduję ile czasu potrzebuję na zwiedzenie Berlina. Wszystko zależy od tego co chcę zobaczyć i w jakie miejsca pójść. Jeśli nie interesują mnie wycieczki po muzeach to w zupełności powinno mi to zająć około 2-3 dni. Jeśli natomiast wyrażam chęć zobaczenia najważniejszych galerii i innych tego typu placówek to istnieje możliwość, że tydzień okaże się niewystarczający. Berlin - główne atrakcje turystyczne Alexanderplatz czyli dawny główny plac wschodniego Berlina. Jest głównym węzłem komunikacyjnym w mieście. Miejsce spotkań ze znajomymi i dobrej zabawy. Ogromne wrażenie robi także Czerwony Ratusz, Kościół św. Mikołaja oraz dzielnica, która go otacza, będąca jedyną starą częścią Berlina, która pozostała z czasów przed II wojną światową. O dziwo, miejsce to nie jest tak bardzo popularne jak inne atrakcje miasta, więc mogę być pewny, że nie spotkam tam tłumów. Wieża telewizyjna Została zbudowana w Niemieckiej Republice Demokratycznej aby reprezentować moc komunizmu. Ma 203 metry, co czyni ją drugą najwyższą budowlą w Europie. Wyższa od niej jest tylko wieża radiowa i telewizyjna znajdująca się w Rydze. Na szczycie Fernsehturm Berlin znajduje się platforma widokowa, z której mogę zobaczyć widok na całe miasto. Wcześniej jednak należy zakupić

bilet wstępu. Katedra w Berlinie Jest to najważniejszy kościół w mieście. Odbywają się w nim msze z okazji ważnych uroczystości państwowych. Prezentuje się doskonale, mimo iż podczas wojny uległa poważnemu zniszczeniu. Uroku dodaje jej również malownicze położenie tuż przy korycie rzeki Sprewy. Wcześniej na jej miejscu znajdowała się mniejsza katedra barokowa. Ten Dom Boży był inspiracją dla wielu architektów. Brama Brandenburska 4 rumaki, które ciągną uskrzydloną boginię zwycięstwa Nike. Brama Brandenburska bez wątpienia jest najpopularniejszą atrakcją Berlina i symbolem ponownie połączonego państwa. Znajdowała się na pasie ziemi niczyjej w czasach, gdy miasto było podzielone na dwie części. Nikt nie miał prawa przez nią przechodzić. Dopiero po zjednoczeniu państwa i zburzeniu Muru Berlińskiego, brama została odnowiona, a obecnie dostęp do niej ma każdy. Przy niej…

Potrzebuję oddechu, szerszej perspektywy niż tylko praca, dom, praca, dom… I ruchu. Muszę się ruszyć, całym sobą, zmęczyć się, poczuć mięśnie i uwolnić głowę. W ten weekend odpuszczam siłownię, basen – naprawdę wyruszam w drogę. Zatęskniłem do widoku aż po horyzont. I do gór. Do najwybitniejszej góry – Śnieżki. Z jej szczytu – przy dobrej pogodzie – roztacza się niezwykła panorama, można objąć wzrokiem dystans nawet do 200 km! Tak, Śnieżka ma największą – jak się to nazywa fachowo – wybitność pośród polskich szczytów, gdyż wybija się najwyżej ze swego otoczenia. Chcę się tam znaleźć podczas weekendu, ale nie będę tego robił bez przygotowania.

Jak się przygotować do wejścia na Śnieżkę? Trochę się ruszam i na pewno nie będę miał kłopotów z kondycją. Jednak nie wybiorę najprostszego szlaku, więc czeka mnie kilka godzin marszu. Pójdę z Karpacza Górnego niebieskim szlakiem od pięknego kościoła Wang do Polany, później żółtym przez Pielgrzymy do Słonecznika i dalej czerwonym na Śnieżkę. Kilka wspaniałych godzin (trzy i pół) – w warunkach zimowych nawet siedem. Mam aplikację „ratunek” w telefonie na wypadek jakiegoś załamania pogody. Do plecaka pakuję kilka drobiazgów osobistych, bo chcę przenocować w górach, a znajdą się tam tak także: woda, batony energetyczne – albo nie, wystarczy czekolada – sweter i koszula na zmianę. Do tego mała apteczka z bandażem elastycznym i lekkimi opatrunkami. Dobrze jest mieć środek odkażający i plastry na odciski. Oczywiście mam dobre buty na mocnej podeszwie, czapkę, rękawiczki, ciepłą bluzę, kurtkę i pelerynę. Ubieram się na cebulkę. Zabieram też środek „na przed marszem” – kolagen. Żeby uniknąć bólu stawów i dyskomfortu. Tak wyglądają moje męskie przygotowania, ale góry w Karkonoszach są właściwie dla wszystkich, nawet na Śnieżkę można się dostać z dziećmi. Śnieżka dla każdego – najłatwiejszy szlak na Śnieżkę W Karpaczu idziemy

do stacji kolei linowej „Zbyszek” położonej przy ulicy Turystycznej. Na wygodnej kanapie wjeżdżamy na szczyt Kopy – podróż urozmaicona widokami trwa osiem minut. Wysiadamy i wybieramy czarny szlak na Równię pod Śnieżką. Idziemy godzinę i docieramy na Śnieżkę. Tym łatwiej, że na początku trasa jest wybrukowana, jeśli trzeba się zatrzymać, robimy to w położonym w połowie drogi schronisku „Dom Śląski” – warto, bo dalej jest nieco bardziej stromo. Generalnie, od strony czeskiej drogi na Śnieżkę są łatwiejsze. Schronisko na Śnieżce Niestety nie da się przenocować w Obserwatorium Wysokogórskim na szczycie, które było dawniej schroniskiem „Na Śnieżce”. Można jedynie wejść do restauracji, coś zjeść lub napić się czegoś. Schronisko zlikwidowano w latach 60. i pozostała jedynie nazwa, której turyści tradycyjnie używają, wprowadzając nieco w błąd mniej zorientowanych. Ja na nocleg poszedłem trochę…

Każdego dnia odbywa się ponad 100 000 lotów, siłą rzeczy niektóre z nich nie docierają do miejsca docelowego o czasie. Zazwyczaj oczekiwanie na opóźniony lot nie należy do najprzyjemniejszych, jednak czy nie przyjemniej siedziałoby się na lotnisku z perspektywą dostania za to 600EUR? Niewiele osób o tym wie, jednak dzięki rozporządzeniu UE możemy się starać o spore odszkodowanie od linii lotniczych za podróże opóźnione o ponad 3h. W poniższym artykule postaram się przedstawić szczegóły tego procederu.

Komu przysługuje odszkodowanie za opóźniony lot? Odszkodowanie należy się pasażerom lotów opóźnionych o ponad 3 godziny, czas ten liczymy od zaplanowanej godziny lądowania. Jest jednak kilka warunków, które musi spełniać lot, żeby móc być objęty obowiązkiem wypłaty odszkodowania. Przede wszystkim musi być to: lot w obrębie UE,lot z kraju spoza UE do UE, obsługiwanych przez linie lotnicze z UE,lot z UE do kraju spoza UE. Tworzy to pewne paradoksy, przykładowo lecąc liniami American Airlines z terenu UE możemy się starać o odszkodowanie, jednak wracając z nimi na teren UE już nie. Jest to coś, co można brać pod uwagę kupując bilety lotnicze. Odszkodowanie nie należy się również pasażerom w przypadku, w którym nastały nadzwyczajne okoliczności (którymi to linie lotnicze zazwyczaj starają się zbyć pasażerów). Do nich zaliczamy: destabilizacja polityczna, niekorzystne warunki atmosferyczne, zagrożenie bezpieczeństwa, strajk pracowników portu lotniczego (w przypadku strajku pracowników linii lotniczych należy się odszkodowanie), Do nadzwyczajnych okoliczności nie zalicza się jednak usterka samolotu, co jest powodem wielu opóźnionych, czy odwołanych lotów. Ile wynosi odszkodowanie za opóźniony lot? Odszkodowanie za opóźniony lot zależne jest od odległości pomiędzy portami lotniczymi. Kwoty wahają się od 250EUR-600EUR. 250EUR przysługuje nam za lot do 1500km,400EUR przysługuje nam za lot do powyżej

1500km w obrębie UE i wszystkie inne loty od 1500km do 3500km,600EUR przysługuje nam za lot powyżej 3500km Jak złożyć wniosek od odszkodowanie za opóźniony lot? W pierwszej kolejności wniosek o odszkodowanie należy zgłosić do linii lotniczych. Z własnego doświadczenia wiem, że od linii lotniczych typu Wizz Air czy Ryan Air nie jest łatwo uzyskać pieniądze, u tradycyjnych przewoźników jest to znacznie prostsze. Jednak nie należy się poddawać, nawet w przypadku otrzymania odmowy. Jeżeli widzimy, że nie ma już nadziei na porozumienie z linią lotniczą, następną instancją jest Urząd Lotnictwa Cywilnego w kraju, z którego miał miejsce lot. Tu również mam dość nieprzyjemne doświadczenia z francuskim urzędem. Jak widać czasami jest to droga przez mękę. Jednak jest również wariant dla leniwych.…

Słowacki Raj to jedno z tych miejsc, do których wracam z wielką przyjemnością. Unikatowa jaskinia lodowa, wąskie kaniony, wodospady, rwące potoki i masa udogodnień takich jak drabinki i kładki. To wszystko sprawia, że miejsce to jest jednym z popularniejszych punktów na mapie słowackich atrakcji. Znajdujący się we wschodniej części kraju krasowy płaskowyż to prawdziwa gratka dla tych, którzy lubią aktywnie spędzać czas. Znajdziemy tam zarówno szlaki do pieszych wędrówek, jak i szlaki rowerowe. Bez problemu można dobrać stopień trudności. Od tych bardziej zaawansowanych po łatwiejsze, na które wybrać się można nawet z dziećmi.

Słowacki Raj w jeden dzień Wycieczkę do Słowackiego Raju polecam wszystkim tym, którzy chcą przeżyć świetną weekendową lub jednodniową przygodę. Nie oznacza to oczywiście, że w jeden dzień uda nam się przeczesać cały teren. Wręcz przeciwnie. Ilość tras pozwala na wielodniową eksplorację. Jak więc najlepiej wykorzystać czas decydując się na ekspresową wycieczkę? Zacznę od informacji praktycznych. Jednodniowy bilet normalny uprawniający do wejścia na teren Parku Narodowego kosztuje 1,50€. Za ulgowy trzeba zapłacić 0,50€. Zalecam też wykupienie ubezpieczenia, gdyż bez niego za wszystkie akcje ratunkowe płacimy z własnej kieszeni. Koszt niewielki, a głowa spokojna. Aby jak najdłużej cieszyć się atrakcjami Słowackiego Raju, na szlak trzeba wyruszyć z samego rana. Można również zdecydować się na wycieczkę z przewodnikiem. Ja wybrałem opcję bez pilota, bo cenię sobie swobodę. Może to być jednak dobre rozwiązanie dla większych grup lub rodziców z dziećmi. Tras do wyboru mamy kilka, a czas ich przejścia waha się od 2 do 8 godzin. Warto więc przy wyborze uwzględnić tempo przejścia. Oprócz wygodnych butów z antypoślizgową podeszwą na szlak zabrałem ze sobą kurtkę przeciwdeszczową i bluzę na zmianę. To było dobre posunięcie, bo w niektórych miejscach woda leje się obficie i potrafi zamoczyć ubranie. Do plecaka wrzuciłem też standardowo prowiant i coś do picia. To powinno wystarczyć na jednodniowy wypad. Słowacki Raj - trasy Ja już wspomniałem, wybór tras zadowoli zarówno zapalonych wędrowców, jak i amatorów stosunkowo spokojnych przejść. Najpopularniejszymi szlakami są z pewnością Sucha Bela, o której napiszę więcej w dalszej części oraz Przełom Hornadu. Na ten ostatni musimy zarezerwować około 3-4 godziny. Warto poświęcić ten czas, bo szlak jest bardzo efektowny i łatwy do przejścia. Godny polecenia jest też szlak Zejmarska Roklina. Zdecydowanie mniej uczęszczany niż dwa pozostałe, ale nie mniej urokliwy. Kolejna z tras wiedzie przez wąwóz, wzdłuż którego ciągną się imponujące, sięgające 300 metrów ściany. Mowa tutaj o szlaku Velky Sokol. Zainteresujcie się też trasą Sokolia Dolina. To tam znajduje się najwyższy w Słowackim Raju, liczący…

Szykując się do wyjazdu do Azji trzeba przygotować się na dodatkowe wydatki. Głównym z nich będzie z pewnością ochrona zdrowia. Kraje azjatyckie mają inną florę bakteryjną, do której nasze organizmy nie są przystosowane. Jednak oprócz zwykłych problemów z trawieniem, jest też sporo poważniejszych powikłań, których można z łatwością uniknąć. Na przykład brytyjski rząd zaleca, by na co najmniej 8 tygodni przed wyjazdem sprawdzić aktualne zalecenia i porady związane z ochroną zdrowia. Najważniejsza jest tutaj tabela szczepień, tych wymaganych, i tych rekomendowanych. Ale dobrze jest też zapoznać się z wszelkimi dodatkowymi poradami dotyczącymi higieny i profilaktyki. Szczepienia obowiązkowe a zalecane Jak wspominamy powyżej, często funkcjonuje rozróżnienie na szczepienia obowiązkowe i zalecane. Bierze się to z częstotliwości występowania danej choroby oraz tego, czy faktycznie stanowi ona zagrożenie. Z reguły każda szczepionka to wydatek od parudziesięciu do nawet kilkuset złotych. W Polsce to wciąż niewielki rynek, i nie ma zbyt wielu punktów, które się tym zajmują. By właściwie przygotować się do wyjazdu zalecana jest wizyta na konsultacje u lekarza specjalisty. W ten sposób zostanie dobrany odpowiedni zestaw szczepień. Mądrym wyborem będzie poleganie na osobach z odpowiednią wiedzą na ten temat. Na ogół w trakcie wywiadu lekarz

ustali w oparciu o nasz plan podróży, czego nam potrzeba. Dodatkowy wywiad i ustalenie listy stosowanych leków pozwoli na określenie, które szczepienia i środki będą odpowiadać naszym spersonalizowanym wymaganiom. Trzeba się tym zainteresować odpowiednio wcześniej. Po pierwsze, na takie szczepienie może zejść czasem cały dzień. Pamiętam, że gdy szczepiłem się przed wyjazdem do Brazylii, to konieczne było 4 czy 5 różnych wkłuć. Na szczepionki różne organizmy reagują w różny sposób. Na niektóre białka możemy być na przykład uczuleni, i po ich przyjęciu może nam się zrobić słabo. W takiej sytuacji cały dzień możemy mieć z głowy, i na przykład szybkie wyskoczenie na wizytę u lekarza podczas godzin pracy nie będzie opcją. Nasze ciało może być po prostu po takiej serii szczepień zmęczone – ale oczywiście nie musi.…

Hel jest piękny i chyba każdy kto był o tym wie. Wszelkie walory przyrodnicze i historyczne Cypla Helskiego zachęcają turystów do odwiedzin i aktywności na świeżym powietrzu. Na Hel nie da się przyjechać przypadkiem. To miasteczko położone na samym cypelku Polski. Ludzie mówią, że jest to koniec naszego kraju, jednak mieszkańcy uważają, że Hel jest jego początkiem… Ciekawe.

Co warto zobaczyć na Helu? Hel to bardzo atrakcyjne miasto pełne wielu zakamarków i pięknych miejscówek. Nie jest duży, bo posiada jedynie 21 kilometrów kwadratowych powierzchni, przez co można go przejść całego w jeden dzień. Można powiedzieć, że jest miastem nieco hipsterskim i nie przypominającym innych nadmorskich miejscowości. Jest jedyny w swoim rodzaju. W zatoce helskiej występują silne wiatry, dzięki czemu stała się popularna wśród fanów kitesurfingu. Na obu brzegach istnieje sporo szkółek kitesurfingowych, dlatego ten kto jest odważny – może nauczyć się czegoś nowego. Warta uwagi jest również promenada na Cyplu, która jest idealna na rodzinne spacery i podziwianie morskich krajobrazów. Droga na Cypel prowadzi przez długi, wydmowy las, w którym można natknąć się na pozostałości tak zwanego Rejonu Umocnionego Hel, czyli kompleksu umocnień , wybudowanego w latach 30tych XX wieku. Po drodze można spotkać wiele zwierząt, ponieważ jest to rezerwat dzikiej przyrody. Dochodząc do samego cypelka Helu zaskoczy nas przepiękny widok i plaża rozciągająca się z każdej strony. Morze dosłownie otacza i z prawej i z lewej. Co ciekawe głębokość morza przy samym Cyplu to 60 metrów. To bardzo dużo, ale jest to spowodowane cumowaniem

i postojami statków wpływających do portu w Gdańsku. Idąc dalej promenadą spotka się ciekawe wystawy o fokach i rzeźby wykonane z plastiku i szklanych butelek. Mają one reprezentować dbanie o przyrodę helską. Ponoć butelki, z których wykonano rzeźby zostały znalezione na plaży i w wodzie. Wieczorem warto wybrać się na spacer po wybrzeżu i centrum miasta. Odbywa się tam wiele koncertów – szczególnie w okresie wakacyjnym. Hel zimą – wady i zalety Mniej ludzi odwiedza morze zimą… chyba, że mieszka niedaleko. Hel poza sezonem jest równie atrakcyjny. Dodatkowo widok zamarzniętego morza i zimowy krajobraz zapierają dech w piersiach. Zimą w porcie jest pusto. Wieje tak zimny wiatr, że nie da się ustać, jednak warto wybrać się na molo, aby spotkać rybaków przy pracy. Mnie udało się trafić na rozładunek kutra, który wrócił z…

Wyjeżdżając na wakacje za granicę stajemy przed dylematem. Zastanawiamy się ile zabrać ze sobą pieniędzy, czy wymieniać je na gotówkę w kantorze, czy może zabrać ze sobą wyłącznie kartę kredytową? Wybór zawsze jest trudny, ponieważ możemy mieć problem, gdy gotówka nam się skończy, a karta nie zadziała… Wybierając się do innego kraju można też liczyć na to, że na miejscu znajdziemy kantor i bezproblemowo wymienimy tam złotówki. Jednak z doświadczenia wiem, że w niektórych egzotycznych krajach nie ma co na to liczyć.

Płatność kartą za granicą i związane z nią ryzyka Karta kredytowa, szczególnie dobrze zabezpieczona może być bezpieczniejszym rozwiązaniem na wyjazd. Warto jednak mieć przy sobie więcej gotówki, a kartą posługiwać się wyłącznie awaryjnie. Wiąże się to z wieloma czynnikami – głównie dotyczącymi bezpieczeństwa. Przykładowo, jeśli skończy nam się gotówka, a w pobliżu nie będzie bankomatu, ani kantoru to zawsze możemy się wspomóc kartą. Kartę najlepiej używać w nagłych przypadkach np. gdy ukradną nam gotówkę. Karta może nam się przydać także, jeśli będziemy chcieli wypożyczyć auto, motorówkę lub inny pojazd. Wypożyczalnie często wymagają posiadania karty i blokują na niej określoną kwotę, która jest kaucją za wynajem – na wypadek szkód, czy mandatów. Przed wyjazdem z kartą należy upewnić się jaką dokładnie nasz bank proponuje nam ofertę, ponieważ zdarza się, że karta może nie zadziałać za granicą lub będzie pobrana ogromna kwota za prowizję. Ryzyko związanie z płatnością kartą za granicą jest spore, ponieważ pomijając już możliwość kradzieży mogą spotkać nas liczne problemy związane z samą kartą. Jeśli tego nie sprawdzimy przed wyjazdem to może się okazać, że nasza karta działa tylko w kraju, a poza granicami już nie. To samo z kolosalnymi prowizjami. Za granicą należy uważać na bankomaty, ponieważ

często zdarza się, że może zostać zeskanowana lub „zjedzona”, dlatego jeżeli mamy wątpliwości co do bankomatu to poszukajmy z innego. Konto wielowalutowe – rozwiązanie idealne? Konta wielowalutowe są świetnym rozwiązaniem dla osób, które często wyjeżdżają za granicę. Można wtedy korzystać z wirtualnych kantorów i przerzucać z konta na konto kwoty bez prowizji na naliczania podwyższonych kursów – tak jak w przypadku zwykłych kantorów. Kilka lat temu na rynek kart walutowych zostało wprowadzone ciekawe rozwiązanie o nazwie Revolut. To karta prepaid, która łączy się z aplikacją mobilną, gdzie znajduje się konto w naszej walucie oraz masa subkont w walutach z różnych krajów. Można ją zamówić w wersji wirtualnej, a także fizycznej. Jest ważna kilka lat i polega na doładowywaniu konta przez aplikację…

Nie miałem planów na majówkę, więc postanowiłem, że zrobię coś kreatywnego i nieco szalonego – co jest w moim stylu. Zachciało mi się pojechać gdzieś stopem, więc stwierdziłem, że zacznę szukać ciekawego miejsca. Nie mogłem jechać za daleko, bo miałem tylko pięć dni, więc skupiłem się głównie na Bałkanach. Na tripy w kierunku wschodniej Europy potrzebowałbym minimum tydzień. Zacząłem przeglądać mapę. W Albanii byłem, w Macedonii, Serbii i Rumuni… w Grecji w sumie też. Zamknąłem oczy i skierowałem pinezką w przypadkowy punkt na mapie. Gdy otworzyłem ujrzałem nieznane mi jeszcze miejsce w Grecji, czyli wyspę Evia.

Co skrywa grecka wyspa Evia? Chciałem się trochę przygotować przed wyjazdem. Miałem mało czasu, więc zaplanowałem, że objadę całą wyspę, aby nic mi nie umknęło. Lubię dogłębnie zwiedzać nowe miejsca. Jak się okazało wyspa Evia nazywana też Ebueą choć jest drugą co do wielkości (po Krecie) grecką wyspą, jest ciągle mało znana. Przyznam szczerze, że może kiedyś o niej słyszałem, ale przez brak popularności nigdy nie chciałem tam pojechać. Obstawiam, że większość osób tak robi. Wyspa sama w sobie nie jest dobrze reklamowana, jednak uważam że to bardzo dobrze, ponieważ jest bardzo autentyczna i naturalna. Inne greckie wyspy są oblegane przez turystów i przez to zmieniają się pod nich. Evia żyje swoim życiem i uważam, że to jest jej największy atut. Ebuea jest wyspą przybrzeżną, leżącą w zachodniej części Morza Egejskiego niedaleko Aten. Można się na nią dostać na dwa sposoby. Promem lub samochodem, przejeżdżając przez most tylko 40 metrów. Z Aten na Evię jest godzina drogi samochodem, dlatego opłaca się również zwiedzić stolicę. Ja wybrałem drogę morską, jeśli można ją tak nazwać, ponieważ prom płynie z 40 minut. Muszę przyznać, że nie żałuję tego wyboru, gdyż po ciężkiej przeprawie przez Czechy, Słowację, Węgry, Serbię i Macedonię zobaczenie błękitu morza było wspaniałym przeżyciem. Dopłynąłem na wyspę idealnie podczas wchodu słońca i zakochałem się w jej krajobrazie już od pierwszego wejrzenia. Evia jak się okazało świetnie sprawdziła się na majówkę, ponieważ dała mi spokój, dziką naturę. Piękne krajobrazy i dużo zwiedzania. Na wyspie znajduje się kilka winnic np. Lykos Winery, która uwiodła moje serce i kubki smakowe, dzięki tradycyjnie wytwarzanym winom. Świetne jest to, że winogrona przeznaczone do produkcji najlepszego wina na wyspie są ugniatane stopami. Wyspa Evia jest bardzo różnorodna. Zachwyca krajobrazami, zjawiskowymi plażami i uroczymi zatoczkami nadmorskimi. Cała pokryta jest gęstymi lasami, winoroślami oraz gajami oliwnymi. Wszędzie na wyspie pachnie dziką roślinnością i morską bryzą. Czytałem, że tamtejsze rośliny działają uzdrawiająco… i uważam, że to prawda, bo z majówki…