Górskie wycieczki – uwaga na kontuzje!

23 sierpnia 2019
Posted in Poradniki
23 sierpnia 2019 Grzesiek

Górskie wycieczki – uwaga na kontuzje!

Jakiś czas temu przydarzyła mi się pewna sytuacja podczas wycieczki na Orlą Perć po polskiej stronie Tatr Wysokich. Stwierdziliśmy z kolegami, że zorganizujemy sobie męski wypad na weekend w Tatry. Jako, że każdy z nas bardzo lubi górskie przechadzki i już ma pewną wiedzę oraz umiejętności – wybraliśmy właśnie Orlą Perć.

Słynie ona z tego, że jest najtrudniejszym i najniebezpieczniejszym szczytem tatrzańskim, natomiast nie robiło to na nas większego wrażenia, ponieważ wspinaliśmy się już na trudniejsze szczyty. Prognoza na wyjazd była owocna, jednak należy pamiętać, że w górach niczego nie da się przewidzieć, więc trzeba się dobrze przygotować na urwanie chmury, czy silny wiatr. Wyruszyliśmy o świcie czarnym szlakiem, który prowadzi przez Rysę Zaruskiego i Żleb Kulczyńskiego. Trasa była bardzo wymagająca – z łańcuchami, klamrami oraz poręczami, ale spokojnie i bez pośpiechu wspinaliśmy się do góry. Nagle usłyszałem dziwny strzał, po czym zobaczyłem jak mój kolega Krzysiek zwija się z bólu i blednie. Szybko podbiegliśmy w jego stronę. Okazało się, że ten strzał to było jego kolano i teraz odczuwa bardzo silny ból. Na początku zaczęliśmy panikować, ale szybko wyciągnąłem z plecaka przeciwbólową maść i bandaż, żeby szybko pomóc mu w cierpieniu. Krzysiek powiedział, że nie da rady już iść, a byliśmy w mało skomunikowanym miejscu. Jedyną opcją było wezwanie pomocy. Zadzwoniliśmy na TOPR i po Krzycha przyleciał helikopter. Chciałem z nim polecieć, bo uwielbiam śmigłowce, niestety nie było dla mnie miejsca… Oczywiście razem z chłopakami postanowiliśmy dokończyć wyprawę, bo z Krzyśkiem wcale nie było aż tak strasznie. Po prostu chłopak się przeciążył, a ból stawów kolanowych to cierpienie nie z tej ziemi… Wiele osób nie wiedziałoby co zrobić w takiej sytuacji, dlatego postanowiłem napisać krótki poradnik o radzeniu sobie z kontuzjami w górach i odpowiednim przygotowaniu.

Urazy w górach – jak się zabezpieczyć?

W górach bardzo ważna jest świadomość swojego ciała. Nie powinniśmy wyruszać w trasę, jeśli mamy problemy z poruszaniem się lub gdy nas coś boli. Okazało się, że Krzysiek już od jakiegoś czasu odczuwał dziwny ból stawu i boleśnie strzelały mu oba kolana. Niestety nie przyznał się do tego i ruszył z nami w trudną trasę – był nieświadomy konsekwencji. Wiek i zbyt duże obciążenie spowodowały ten głośny strzał i ogromny ból. Niezwykle trafnie temat strzelających kolan wyjaśnia artykuł, który przeczytasz tutaj. Wychodząc w góry warto posiadać umiejętności pierwszej pomocy. W naszym przypadku było to tylko posmarowanie maścią i wezwanie TOPR’U, natomiast w górach można sobie zrobić poważniejszą krzywdę. Poza wiedzą z ratowania warto wyposażyć się w apteczkę pierwszej pomocy, w której powinny znaleźć się:

  • jednorazowe rękawiczki;
  • środki do dezynfekcji;
  • spray chłodzący;
  • maść przeciwbólowa;
  • plastry na obtarcia i rany;
  • bandaże i gaziki;
  • kilka ampułek z solą fizjologiczną (w razie urazu oka);
  • trójkątna chusta (żeby zabezpieczyć np. złamaną rękę);
  • środki przeciwbólowe.

Wiadomo, że na szlaki powinno się zabierać wygodne buty – najlepiej wyższe, żeby lepiej zabezpieczały kostkę. Górskimi urazami mogą być również poparzenia słoneczne – szczególnie latem, dlatego warto pamiętać o kremie z filtrem.

Kontuzje w górach – jak wezwać pomoc?

Wezwanie pomocy to najczęściej wykonanie telefonu do GOPR’U lub TOPR’U, jednak należy sobie utrwalić pewne sposoby, aby w stresowej sytuacji zachować się odpowiednio. Jeśli na trasie wydarzy się cokolwiek Tobie, Twoim bliskim lub osobom w Twoim otoczeniu zadzwoń pod jeden z tych numerów ratunkowych:

  • 985;
  • 601 100 300,

a następnie przedstaw się, określ miejsce zdarzenia, opisz co się stało, powiedz kto jest poszkodowany i ile jest z Tobą osób i określ, czy poszkodowany jest w ryzyku utraty życia.

Istnieje również aplikacja o nazwie Ratunek, którą wystarczy uruchomić, aby GOPR mógł określić Twoją dokładną lokalizację. Czasem również wołanie „ratunku” może być dobrym alarmem. Może się zdarzyć, że w pobliżu akurat będzie ktoś, kto potrafi pomóc.