Podróże za grosze – czy jest to możliwe? Dzisiaj chciałbym odpowiedzieć na bardzo często powtarzające się pytanie, dotyczące możliwości taniego podróżowania. Odpowiadając na nie, stwierdzam z całą pewnością, że podróże za niewielkie kwoty są możliwe. Co bardzo interesujące i niewiarygodne dla całej rzeszy ludzi, są przypadki, że taniej jest wybrać się na wakacje zagraniczne, niż w podróż nad Morze Bałtyckie. Chciałbym przedstawić trzy bardzo ciekawe sposoby na tanie podróże za granicę.

Wakacje poza sezonem Najlepszym sposobem na zminimalizowanie kosztów wakacji jest wyjazd poza sezonem wakacyjnym. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to najlepsze rozwiązanie dla rodzin z dziećmi w wieku szkolnym, wobec czego ta część mojego wpisu przeznaczona jest dla studentów, młodych małżeństw i osób na emeryturze, którzy chcą skorzystać z fantastycznej pogody w mniej atrakcyjnych miesiącach. Ceny w nadmorskich miejscowościach we Włoszech czy w Hiszpanii w maju, wrześniu i październiku są czasami kilkanaście razy tańsze niż ceny w sezonie, a można trafić na dużo lepszą pogodę niż w Polsce w szczycie sezonu. Kolejną opcją na obniżenie kosztów wakacji jest zarezerwowanie zakwaterowania za granicą bez posiłków w cenie. Być może sami zauważyliście, że nocleg z pełnym wyżywieniem jest dość drogi. Natomiast same artykuły spożywcze, zarówno we Włoszech, jak i w Hiszpanii są stosunkowo tanie. Jeśli podróżujecie samochodem, możecie zapakować do lodówki turystycznej zamrożone i zapakowane w próżniowe woreczki mięso –nie rozmrozi się nawet, jeśli podróż będzie trwała dwa dni, ręczę za to swoim doświadczeniem. Rozwiązanie to nie sprawdzi się, oczywiście, w przypadku podróży samolotem. Natomiast w przypadku podróży w czwórkę, dużo bardziej opłacalna jest podróż samochodem – koszty paliwa i winiet autostradowych dzielą się równo pomiędzy wszystkich uczestników wycieczki i można

zapakować cały bagażnik przydatnych i nieprzydatnych rzeczy, nie dopłacając za nadbagaż. Znajdź pracę, która wymaga podróżowania Osobom młodym, poszukującym pracy wakacyjnej lub na nieco dłuższy czas, chciałbym zaproponować dwie opcje, dzięki którym można zwiedzić kawałek świata i jednocześnie na tym zarobić. Pierwszą opcją – niestety, mocno restrykcyjną – jest zatrudnienie się w renomowanych liniach lotniczych na stanowisku stewarda lub stewardessy. Pamiętaj, że aby wziąć udział w rekrutacji musisz spełniać szereg wymagań, z których najważniejszymi są odpowiedni wzrost i brak tatuaży w widocznych miejscach. Załogi samolotów mają przewidziany czas wolny między lotami, mają zapewnione zakwaterowanie i wyżywienie, czyli będąc pracownikiem linii lotniczych odpadają Ci praktycznie wszystkie koszty związane z podróżą. Ogranicza Cię wyłącznie czas, jaki możesz poświęcić na zwiedzanie…

Każdego dnia odbywa się ponad 100 000 lotów, siłą rzeczy niektóre z nich nie docierają do miejsca docelowego o czasie. Zazwyczaj oczekiwanie na opóźniony lot nie należy do najprzyjemniejszych, jednak czy nie przyjemniej siedziałoby się na lotnisku z perspektywą dostania za to 600EUR? Niewiele osób o tym wie, jednak dzięki rozporządzeniu UE możemy się starać o spore odszkodowanie od linii lotniczych za podróże opóźnione o ponad 3h. W poniższym artykule postaram się przedstawić szczegóły tego procederu.

Komu przysługuje odszkodowanie za opóźniony lot? Odszkodowanie należy się pasażerom lotów opóźnionych o ponad 3 godziny, czas ten liczymy od zaplanowanej godziny lądowania. Jest jednak kilka warunków, które musi spełniać lot, żeby móc być objęty obowiązkiem wypłaty odszkodowania. Przede wszystkim musi być to: lot w obrębie UE,lot z kraju spoza UE do UE, obsługiwanych przez linie lotnicze z UE,lot z UE do kraju spoza UE. Tworzy to pewne paradoksy, przykładowo lecąc liniami American Airlines z terenu UE możemy się starać o odszkodowanie, jednak wracając z nimi na teren UE już nie. Jest to coś, co można brać pod uwagę kupując bilety lotnicze. Odszkodowanie nie należy się również pasażerom w przypadku, w którym nastały nadzwyczajne okoliczności (którymi to linie lotnicze zazwyczaj starają się zbyć pasażerów). Do nich zaliczamy: destabilizacja polityczna, niekorzystne warunki atmosferyczne, zagrożenie bezpieczeństwa, strajk pracowników portu lotniczego (w przypadku strajku pracowników linii lotniczych należy się odszkodowanie), Do nadzwyczajnych okoliczności nie zalicza się jednak usterka samolotu, co jest powodem wielu opóźnionych, czy odwołanych lotów. Ile wynosi odszkodowanie za opóźniony lot? Odszkodowanie za opóźniony lot zależne jest od odległości pomiędzy portami lotniczymi. Kwoty wahają się od 250EUR-600EUR. 250EUR przysługuje nam za lot do 1500km,400EUR przysługuje nam za lot do powyżej

1500km w obrębie UE i wszystkie inne loty od 1500km do 3500km,600EUR przysługuje nam za lot powyżej 3500km Jak złożyć wniosek od odszkodowanie za opóźniony lot? W pierwszej kolejności wniosek o odszkodowanie należy zgłosić do linii lotniczych. Z własnego doświadczenia wiem, że od linii lotniczych typu Wizz Air czy Ryan Air nie jest łatwo uzyskać pieniądze, u tradycyjnych przewoźników jest to znacznie prostsze. Jednak nie należy się poddawać, nawet w przypadku otrzymania odmowy. Jeżeli widzimy, że nie ma już nadziei na porozumienie z linią lotniczą, następną instancją jest Urząd Lotnictwa Cywilnego w kraju, z którego miał miejsce lot. Tu również mam dość nieprzyjemne doświadczenia z francuskim urzędem. Jak widać czasami jest to droga przez mękę. Jednak jest również wariant dla leniwych.…

Wyjeżdżając na wakacje za granicę stajemy przed dylematem. Zastanawiamy się ile zabrać ze sobą pieniędzy, czy wymieniać je na gotówkę w kantorze, czy może zabrać ze sobą wyłącznie kartę kredytową? Wybór zawsze jest trudny, ponieważ możemy mieć problem, gdy gotówka nam się skończy, a karta nie zadziała… Wybierając się do innego kraju można też liczyć na to, że na miejscu znajdziemy kantor i bezproblemowo wymienimy tam złotówki. Jednak z doświadczenia wiem, że w niektórych egzotycznych krajach nie ma co na to liczyć.

Płatność kartą za granicą i związane z nią ryzyka Karta kredytowa, szczególnie dobrze zabezpieczona może być bezpieczniejszym rozwiązaniem na wyjazd. Warto jednak mieć przy sobie więcej gotówki, a kartą posługiwać się wyłącznie awaryjnie. Wiąże się to z wieloma czynnikami – głównie dotyczącymi bezpieczeństwa. Przykładowo, jeśli skończy nam się gotówka, a w pobliżu nie będzie bankomatu, ani kantoru to zawsze możemy się wspomóc kartą. Kartę najlepiej używać w nagłych przypadkach np. gdy ukradną nam gotówkę. Karta może nam się przydać także, jeśli będziemy chcieli wypożyczyć auto, motorówkę lub inny pojazd. Wypożyczalnie często wymagają posiadania karty i blokują na niej określoną kwotę, która jest kaucją za wynajem – na wypadek szkód, czy mandatów. Przed wyjazdem z kartą należy upewnić się jaką dokładnie nasz bank proponuje nam ofertę, ponieważ zdarza się, że karta może nie zadziałać za granicą lub będzie pobrana ogromna kwota za prowizję. Ryzyko związanie z płatnością kartą za granicą jest spore, ponieważ pomijając już możliwość kradzieży mogą spotkać nas liczne problemy związane z samą kartą. Jeśli tego nie sprawdzimy przed wyjazdem to może się okazać, że nasza karta działa tylko w kraju, a poza granicami już nie. To samo z kolosalnymi prowizjami. Za granicą należy uważać na bankomaty, ponieważ

często zdarza się, że może zostać zeskanowana lub „zjedzona”, dlatego jeżeli mamy wątpliwości co do bankomatu to poszukajmy z innego. Konto wielowalutowe – rozwiązanie idealne? Konta wielowalutowe są świetnym rozwiązaniem dla osób, które często wyjeżdżają za granicę. Można wtedy korzystać z wirtualnych kantorów i przerzucać z konta na konto kwoty bez prowizji na naliczania podwyższonych kursów – tak jak w przypadku zwykłych kantorów. Kilka lat temu na rynek kart walutowych zostało wprowadzone ciekawe rozwiązanie o nazwie Revolut. To karta prepaid, która łączy się z aplikacją mobilną, gdzie znajduje się konto w naszej walucie oraz masa subkont w walutach z różnych krajów. Można ją zamówić w wersji wirtualnej, a także fizycznej. Jest ważna kilka lat i polega na doładowywaniu konta przez aplikację…

Jakiś czas temu przydarzyła mi się pewna sytuacja podczas wycieczki na Orlą Perć po polskiej stronie Tatr Wysokich. Stwierdziliśmy z kolegami, że zorganizujemy sobie męski wypad na weekend w Tatry. Jako, że każdy z nas bardzo lubi górskie przechadzki i już ma pewną wiedzę oraz umiejętności – wybraliśmy właśnie Orlą Perć.

Słynie ona z tego, że jest najtrudniejszym i najniebezpieczniejszym szczytem tatrzańskim, natomiast nie robiło to na nas większego wrażenia, ponieważ wspinaliśmy się już na trudniejsze szczyty. Prognoza na wyjazd była owocna, jednak należy pamiętać, że w górach niczego nie da się przewidzieć, więc trzeba się dobrze przygotować na urwanie chmury, czy silny wiatr. Wyruszyliśmy o świcie czarnym szlakiem, który prowadzi przez Rysę Zaruskiego i Żleb Kulczyńskiego. Trasa była bardzo wymagająca – z łańcuchami, klamrami oraz poręczami, ale spokojnie i bez pośpiechu wspinaliśmy się do góry. Nagle usłyszałem dziwny strzał, po czym zobaczyłem jak mój kolega Krzysiek zwija się z bólu i blednie. Szybko podbiegliśmy w jego stronę. Okazało się, że ten strzał to było jego kolano i teraz odczuwa bardzo silny ból. Na początku zaczęliśmy panikować, ale szybko wyciągnąłem z plecaka przeciwbólową maść i bandaż, żeby szybko pomóc mu w cierpieniu. Krzysiek powiedział, że nie da rady już iść, a byliśmy w mało skomunikowanym miejscu. Jedyną opcją było wezwanie pomocy. Zadzwoniliśmy na TOPR i po Krzycha przyleciał helikopter. Chciałem z nim polecieć, bo uwielbiam śmigłowce, niestety nie było dla mnie miejsca… Oczywiście razem z chłopakami postanowiliśmy dokończyć wyprawę, bo z Krzyśkiem wcale nie było aż tak strasznie. Po

prostu chłopak się przeciążył, a ból stawów kolanowych to cierpienie nie z tej ziemi… Wiele osób nie wiedziałoby co zrobić w takiej sytuacji, dlatego postanowiłem napisać krótki poradnik o radzeniu sobie z kontuzjami w górach i odpowiednim przygotowaniu. Urazy w górach – jak się zabezpieczyć? W górach bardzo ważna jest świadomość swojego ciała. Nie powinniśmy wyruszać w trasę, jeśli mamy problemy z poruszaniem się lub gdy nas coś boli. Okazało się, że Krzysiek już od jakiegoś czasu odczuwał dziwny ból stawu i boleśnie strzelały mu oba kolana. Niestety nie przyznał się do tego i ruszył z nami w trudną trasę – był nieświadomy konsekwencji. Wiek i zbyt duże obciążenie spowodowały ten głośny strzał i ogromny ból. Niezwykle trafnie temat strzelających kolan wyjaśnia…

Wybierasz się do Tajlandii, ale totalnie nie ogarniasz formalności związanych z wizami i dokumentacją, którą trzeba załatwić przed wyjazdem? Nie martw się zaraz wszystko stanie się jasne.

Nazywam się Grzesiek i od dwudziestu lat podróżuję po całym świecie. Dlaczego to robię? Uwielbiam poznawać nowe kultury, języki, a w szczególności ludzi. Moje podróże trwają zwykle od dwóch miesięcy, czasem nawet do roku. Najwięcej czasu spędziłem w Tajlandii podróżując stopem i pracując w różnych miejscach. Dobrze znam ten kraj i wszelkie procedury związane z wyjazdem oraz pobytem na miejscu. Czy do Tajlandii potrzebna jest wiza? Jeszcze do niedawna każdy obywatel Polski wybierający się do Tajlandii potrzebował wizy. Można było ubiegać się o nią w Ambasadzie Królestwa Tajlandii w Warszawie, albo otrzymywało się tzw.”Visa on arrival”, czyli 15-dniową wizę, podbijaną na lotnisku lub na lądowym przejściu granicznym. W sierpniu 2011 roku zniesiono dla Polski obowiązek wizowy przy wjeździe do Królestwa Tajlandii w celach turystycznych na okres nieprzekraczający: 15 dni* (przekraczając granicę lądem z krajów sąsiednich)30 dni* (podczas podróży samolotem) *na przejściu granicznym otrzymasz jedynie pieczątkę do paszportu. Pamiętam to zdziwienie jak wracałem stopem z Laos i strażnik przekazał mi tę informację. Byłem w szoku, ponieważ myślałem, że nigdy nie nadejdzie taki dzień. Teraz wybierając się do Tajlandii wystarczy mieć ze sobą ważny paszport oraz bilet lotniczy, który potwierdzi opuszczenie terytorium w ciągu

30 dni. Warto też mieć przy sobie gotówkę 10 000 Baht (ok. 1000 zł)/osobę na przeżycie. W przypadku wizy 15-dniowej, poza paszportem i środkami finansowymi należy posiadać bilety lotnicze, kolejowe lub autobusowe – w celu weryfikacji. Tajlandia – wiza 3-miesięczna Pracując w jednej z tajlandzkich knajp zadzwonił do mnie kolega z Polski i zapytał, czy mogę załatwić mu pracę na okres wakacyjny, czyli 2 miesiące. Oczywiście mój szef zgodził się i ściągnęliśmy Bartka do nas. Bałem się, że na turystycznej wizie może mieć problemy, więc przeszliśmy się do placówki dyplomatycznej w Tajlandii po tzw. wizę jednorazową na okres trzech miesięcy. Wystarczyło wypełnić wniosek, dać jedno kolorowe zdjęcie i tyle. Nie chcieli od nas pieniędzy, bo jak się okazało zmieniły się przepisy. Bartek to farciarz, ja kiedyś musiałem zapłacić…